W poniedziałek prezydent Bronisław Komorowski odznaczył Andrzeja Wajdę Orderem Orła Białego. Tym samym droga Wajdy jako artysty konsekrowanego, filmowca-laureata III RP dopełniła się. Po fotelu senatorskim, narodowej celebrze z okazji Oscara za całokształt twórczości - wstęga z najwyższym państwowym odznaczeniem. Przypinana w dodatku przez prezydenta startującego w wyborach pod hasłem obrony III RP i dorobku ostatnich dwudziestu lat „polskich przemian”. Przemian, które Wajda od początku wspierał słowem i obrazem – nie tylko konsekwentnie publicznie dając wyraz politycznym sympatiom wobec środowiska, z jakiego wywodzi się Komorowski (i wobec samego byłego marszałka Sejmu w wyborach prezydenckich), ale także tworząc obrazy współkształtujące politykę historyczną ostatnich dwudziestu lat i idealnie się w nią wpisujące.
Więcej: http://www.krytykapolityczna.pl/Serwiskulturalny/MajmurekJakuratowacWajdeprzedWajda/menuid-1.html
28 marca 2011
23 marca 2011
RESTART KINA CZY KRYTYKI?
WSTĘP WOLNY
RESTART KINA CZY KRYTYKI?
Wpływ dyskursów krytycznych na produkcję filmową
Wpływ dyskursów krytycznych na produkcję filmową
Godzina: 17.00
Polskie kino jest atakowane i krytykowane za scenariusze, popadanie w komercjalizację, powierzchowność i miałkość fabuł. O kryzysie wieszczy się z każdej strony. Krytycy obwiniają filmowców, filmowcy krytyków. To jak to jest z tym polskim kinem?
RESTART KINA CZY KRYTYKI to dyskusja o wpływie krytyki filmowej na sektor tworzenia filmu. Czy możliwa jest współpraca krytyków z filmowcami? Czy teoretycy mogą i czy powinni mieć wpływ na produkcję? Czy teoria z praktyką mogą iść w parze? Jak taka współpraca mogłaby wyglądać? Czy polskie kino chce i potrzebuje teoretyzowania?
W rozważaniach naszych odniesiemy się do konkretnych przykładów. Zmierzymy się z ideą grupy Kino Polska: Restart, która postuluje powrót do funkcjonowania zespołów filmowych oraz wprowadzenie kierownika literackiego – krytyka do prac przedprodukcyjnych na etapie konstruowania scenariusza i prac literackich przy konstruowaniu dialogów już na planie filmowym.
Zastanowimy się nad wykorzystaniem wiedzy teoretyków filmu w polskim kinie. Na spotkaniu obecni będą przedstawiciele grupy RESTART (Jakub Majmurek, Joanna Ostrowska, Błażej Hrapkowicz), filmowcy (Anna Pachnicka)i filmoznawcy (dr Natasza Korczarowska). Moderatorem panelu będzie Michał Pabiś-Orzeszyna.
Natasza Korczarowska - wykładowca filmoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim oraz opiekun naukowym trwającego właśnie III już semestru Akademii Polskiego Filmu. Jeżeli ktoś uważa, że wie już wszystko na temat kina polskiego, jego historii oraz kontekstów to znaczy, że nie był nigdy na wykładzie dr Nataszy Korczarowskiej, której perspektywa patrzenia na dzieje rodzimej kinematografii potrafi znacząco odbiegać od tego, co przywykliśmy czytać we wszelkiego rodzaju podręcznikach. Bezlitośnie ujawniając ideologie i stereotypy, w jakie uwikłane były – i nadal są – polskie filmy oraz ich twórcy, potrafi rzucić zupełnie nowe światło na produkcje – wydawałoby się – dawno już opisane przez przedstawicieli wszystkich możliwych podejść i teorii.
Anna Pachnicka - kierownik produkcji filmów „Moja krew” Marcina Wrony, producent „Alei Gówniarzy”, „Generacji C.K.O.D.”, związana z Łódzką Szkołą Filmową.
Błażej Hrapkowicz – krytyk filmowy, publikuje w “Kinie”, “Dwutygodniku”, “Filmie”, “Machinie”. Był współzałożycielem nieistniejącej już “Gazety Filmowej”. Laureat III nagrody XII edycji Konkursu im. Krzysztofa Mętraka (ex aequo), wyróżniony w XIII edycji. Nominowany do nagrody Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (2010) w kategorii “Krytyka Filmowa”. Członek grupy Restart Polskiego Kina.
Joanna Ostrowska – fimoznawczyni, studentka produkcji filmowej i telewizyjnej PWSFTviT w Łodzi i Gender Studies UW. Publikowała w czasopismach “Krytyka Polityczna”, “Ha!art”, “Zadra”, “Słowo Żydowskie”, “Polityka”, “Film”, “Res Publika Nowa”, “Teksty Drugie”, “Artpapier”, “Feminoteka”, “Artmix”. Członkini grupy Restart Polskiego Kina.
Jakub Majmurek – krytyk filmowy i publicysta. Członek zespołu “Krytyki Politycznej”, redaktor portalu lewica.pl, współpracownik kwartalnika “Bez Dogmatu”. Publikował min. w Internetowym Portalu Polskiego Radia, “Gazecie Filmowej”, “Przeglądzie” i “Kinie”. Członek grupy Restart Polskiego Kina.
na wszystkie panele dyskusyjne WSTĘP WOLNY !
w MIEJSKIM PUNKCIE KULTURY PREXER-UŁ (ul. Pomorska 39/41)
dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Inicjatyw Miejskich Topografie
11 marca 2011
Jakub Majmurek - Efektowny samobój
Po obejrzeniu w sieci zwiastuna Sali samobójców Jana Komasy spodziewałem się najgorszego: skrajnie pretensjonalnego, naiwnego, wzbudzającego mimowolny śmiech nieprawdziwie brzmiącymi dialogami horroru dla emo-nastolatków. Z najgorszymi obawami czekałem, aż w sali zgaśnie światło i zacznie się seans. Jednak otwierająca film sekwencja - ekspozycja w kilku ujęciach rysująca sylwetki bohaterów (nastolatka z klasy maturalnej oraz jego rodziców należących do najwyższych warstw wyższej klasy średniej) i mapę ich świata społecznego – zachwyciła mnie, prawie że uśmierzając moje obawy.
Michał Oleszczyk - Wsieciowstąpienie: Sala samobójców (2010, Komasa)
Jeśli bieguny najnowszego kina wyznaczają Avatar (2009) i The Social Network (2010) – totalna fantazja z jednej, plus totalna aktualność z drugiej strony – to Sala samobójców celuje ambitnie w sam środek między nimi. Sądząc po rodzimych recenzjach, efekt jest satysfakcjonujący. W „Filmie” film został nazwany„wybitnym” aż dwukrotnie (choć poza recenzją, mimo to pozytywną); krytyk „Kina”dostrzegł co prawda „banał”, ale zrównoważyła go dlań „ważność”. To, co Czytelnik znajdzie poniżej, nie jest recenzją negatywną, tylko głosem widza zawiedzionego, który nie lekceważy bynajmniej osiągnięć tego filmu.
Bezczelność w mierzeniu się z tradycją. Wokół filmu „Italiani”
Witold Mrozek, Krytyka Polityczna: Łukasz Barczyk jest jednym z niewielu reżyserów, którzy wychodzą w swoich filmach od formy filmowej. I jest to dla nas, krytyków związanych z Krytyką Polityczną, z grupą Restart czymś szczególnie ważnym. Od czego zaczęliście w przypadku Italiani?
Łukasz Barczyk: Na początku było miejsce i Krzysztof. Znaliśmy się prywatnie od dłuższego czasu i marzyłem o tym, by zaproponować Krzyśkowi rolę, bardzo chciałem, żeby zagrał w moim filmie. No i zupełnie przypadkowo spotkaliśmy się we Włoszech, w niezwykłym miejscu, w którym dzieje się ten film. Spędziliśmy tam parę dni, w towarzystwie kilku innych osób, także artystów. Pomysł na film narodził się, gdy zobaczyłem Krzysztofa stojącego na posadzce w pałacu, w sali, gdzie właścicielka zgromadziła wypchane zwierzęta. Czytałem wtedy książkę, która była komentarzem do Hamleta, dziejącym się w podobnej przestrzeni, też we Włoszech, też w pałacu, też w czasach faszyzmu. Usiedliśmy więc razem, powiedziałem Krzyśkowi, że chcę zrobić film, że będzie to Hamlet. I zaczęliśmy to robić – ściągnąłem sprzęt, ludzi, techników, aktorów. Rozmawiałem z Krzysztofem o scenariuszu, zapisywałem go. Zdjęcia skończyły się, gdy skończyły się nasze wakacje. Wróciliśmy do Polski, zmontowałem film, obejrzeliśmy to, raz jeszcze napisałem scenariusz z brakującymi scenami, ściągnąłem resztę brakującej ekipy, zrobiliśmy drugą część zdjęć.
Więcej: http://www.krytykapolityczna.pl/Serwiskulturalny/BezczelnoscwmierzeniusieztradycjaWokolfilmu-Italiani-/menuid-1.html
Łukasz Barczyk: Na początku było miejsce i Krzysztof. Znaliśmy się prywatnie od dłuższego czasu i marzyłem o tym, by zaproponować Krzyśkowi rolę, bardzo chciałem, żeby zagrał w moim filmie. No i zupełnie przypadkowo spotkaliśmy się we Włoszech, w niezwykłym miejscu, w którym dzieje się ten film. Spędziliśmy tam parę dni, w towarzystwie kilku innych osób, także artystów. Pomysł na film narodził się, gdy zobaczyłem Krzysztofa stojącego na posadzce w pałacu, w sali, gdzie właścicielka zgromadziła wypchane zwierzęta. Czytałem wtedy książkę, która była komentarzem do Hamleta, dziejącym się w podobnej przestrzeni, też we Włoszech, też w pałacu, też w czasach faszyzmu. Usiedliśmy więc razem, powiedziałem Krzyśkowi, że chcę zrobić film, że będzie to Hamlet. I zaczęliśmy to robić – ściągnąłem sprzęt, ludzi, techników, aktorów. Rozmawiałem z Krzysztofem o scenariuszu, zapisywałem go. Zdjęcia skończyły się, gdy skończyły się nasze wakacje. Wróciliśmy do Polski, zmontowałem film, obejrzeliśmy to, raz jeszcze napisałem scenariusz z brakującymi scenami, ściągnąłem resztę brakującej ekipy, zrobiliśmy drugą część zdjęć.
Więcej: http://www.krytykapolityczna.pl/Serwiskulturalny/BezczelnoscwmierzeniusieztradycjaWokolfilmu-Italiani-/menuid-1.html
Jakub Majmurek - Klęska piękniejsza niż sukces
Gli italiani Łukasza Barczyka jest przede wszystkim filmem odważnym, można nawet powiedzieć, że bezczelnym. Zwłaszcza na tle przesadnie ugrzecznionego polskiego kina, poprawnego jak polszczyzna Krzysztofa Zanussiego czy poglądy Tomasza Lisa. Barczyk z całkowitą dezynwolturą bierze na warsztat najbardziej konsekrowane motywy z historii kultury i tworzy z nich swoją własną wizję, tak jakby nie miał żadnych kompleksów, żadnego lęku wobec uświęconego „dziedzictwa kulturowego ludzkości”. Reżyser sięga po strukturę fabularną Hamleta: brat zakochany w żonie brata, mord, który odkrywa syn zabitego, związane z tym dylematy. Twórcy umieszczają tę historię w starannie odtworzonym (wnętrza, kostiumy) środowisku włoskiej burżuazji z lat 30. (cały film mówiony jest zresztą po włosku). Faszyzm przeżywa szczyt swojego rozkwitu, z radia ciągle sączą się przemówienia Mussoliniego. Cała ta sceneria budzi skojarzenia z filmowym uniwersum Viscontiego, zwłaszcza ze Zmierzchem bogów (choć ten film rozgrywał się akurat w Niemczech i mówi o upadku dynastii niemieckich przemysłowców na tle historii triumfu i klęski nazizmu). Szczególnie nachalnie do filmu Viscontiego odsyła motyw kazirodczej miłości syna do matki, w tej wersji Hamlet nie spotyka Ofelii, lecz tworzy parę z Gertrudą. Odtwarzający rolę Bruna Krzysztof Warlikowski przypomina nawet wizualnie Helmuta Bergera, odtwarzającego w Zmierzchu bogów rolę beniaminka niemieckiej dynastii uwikłanego w kazirodczy związek z matką (Ingrid Thulin).
Więcej: http://www.krytykapolityczna.pl/Recenzje/MajmurekKleskapiekniejszanizsukces/menuid-1.html
Więcej: http://www.krytykapolityczna.pl/Recenzje/MajmurekKleskapiekniejszanizsukces/menuid-1.html
21 lutego 2011
Joanna Ostrowska - Bezwzględne Polki kochają aż po grób! "Joanna" Feliksa Falka
Polskie kino historyczne to przede wszystkim wielkie eposy o cnotach narodowych naszego społeczeństwa. Jak powiedziała kiedyś niezwykle trafnie Joanna Tokarska-Bakir – my, Polacy, cierpimy na chorobę niewinności. Nasza kinematografia narodowa w pełni odzwierciedla trawiącą nas infekcję. Nie ma bowiem filmów o ciemnych sferach, brzydkich zachowaniach i antybohaterach. Jeśli już zdarzają się jakieś wyjątki, to najczęściej „skazy” równoważą patriotyczne czyny, a sama wspólnota osobiście dokonuje bezpośredniego ukarania sprawców. Oczywiście pisząc o polskim kinie historycznym jako o kinie narodowym, wyżej przytoczone opinie stały się już obiegowym frazesem, który został zaakceptowany przez twórców, a w konsekwencji przez samych widzów. Wszelkie próby wyjścia poza układ Ojczyzna-blizna są nad wyraz rzadkie. Takie filmy jak „Kornblumenblau” Wosiewicza, czy „jeszcze tylko ten las” Łomnickiego poszły w niepamięć – nie zapisały się w powszechnej obywatelskiej świadomości, a na dokładkę nie przyczyniły się do ugruntowania nowego modelu polskiej polityki historycznej tak popularnej przez ostatnią dekadę.
Więcej: http://ha.art.pl/felietony/1636-joanna-ostrowska-bezwzgledne-polki-kochaja-az-po-grob-joanna-feliksa-falka.html
Więcej: http://ha.art.pl/felietony/1636-joanna-ostrowska-bezwzgledne-polki-kochaja-az-po-grob-joanna-feliksa-falka.html
20 lutego 2011
Michał Oleszczyk - Symbiopsychotaxiplasm: Take One (1968, Greaves)
Jednym z symptomów choroby polskiego kina (w kategoriach klinicznych najbliżej jej chyba do chronicznej depresji) jest niezdolność – a przynajmniej niechęć – reżyserów do rozmowy o filmach własnych bądź cudzych. Albo inaczej: nieumiejętność takiej rozmowy, która wykraczałaby poza kategorie czysto towarzyskie bądź anegdotyczne. Brałem kiedyś udział w tzw. panelu dyskusyjnym poświęconym granicom między dokumentem a fikcją. Jednym z dyskutantów był polski reżyser-operator z pokaźnym dorobkiem. Kiedy przyszła kolej na zabranie przezeń głosu, usłyszeliśmy nonszalancką deklarację, mniej więcej w ten deseń: „teoretycy gadają, krytycy krytykują, a ja po prostu robię kino”.
Więcej: http://michaloleszczyk.blog.onet.pl/Symbiopsychotaxiplasm-Take-One,2,ID421835701,n
Więcej: http://michaloleszczyk.blog.onet.pl/Symbiopsychotaxiplasm-Take-One,2,ID421835701,n
2 lutego 2011
25 stycznia 2011
Restart pisze list do polskiego kina
Restart to załadowanie od nowa istniejącego systemu operacyjnego, sterowników i oprogramowania w celu poprawy wydajności i jakości pracy danego urządzenia.
Nie chcemy zaczynać od zera. Zmiany, które postulujemy, nie wymagają rewolucji, ale spojrzenia z ukosa, utopijnej iskry i współdziałania.
Kino jest źródłem rozrywki i przyjemności. Jest dziedziną sztuki. Częścią praktyki komunikacyjnej. Przestrzenią, w której demokratyczna zbiorowość dyskutuje sama ze sobą, stawia przed sobą problemy istotne społecznie, politycznie, filozoficznie. Zmusza swoich członków do refleksji i prowokuje zmiany.
Kino polskie traktujemy jako wspólnotę, której jesteśmy częścią – jako widzowie, artyści i artystki, pisarze i pisarki, dramaturdzy i dramaturżki, teoretycy i teoretyczki, historycy i historyczki, krytycy i krytyczki. Czujemy się za nią współodpowiedzialni i chcemy, aby się rozwijała.
Dlatego też sprzeciwiamy się, gdy kino polskie mówi do nas w dziwnie obcym języku, zakłada maski i niewygodne kostiumy.
Większość filmów powstałych po 1989 roku jest anachroniczna, infantylna, zachowawcza. Unika dialogu z najważniejszymi problemami rzeczywistości, w której żyjemy. Odmawia widzom wyszukanych filmowych przyjemności. Dominują „konsekrowani” twórcy, którzy promują swoich podopiecznych. Tworzy się błędne koło, utrwalające zabójcze dla sztuki systemowe status quo.
Chcemy zasypać przepaść między teorią a praktyką filmową, budować relacje oparte na zasadach wzajemnej pomocy, inspiracji i dyskusji. Chcemy być sojusznikami, towarzyszami, sparingpartnerami, inspiratorami polskich twórców.
Dlatego postulujemy:
Powrót do formy! Zwrot literacki! Myślenie zespołowe! Kierownicy literaccy! Producenci kreatywni! Kinofilia! Krytyka towarzysząca! Odwaga artystyczna! Wspólnota myśli twórczej! Otwarcie na teorię!
Wiemy, że kino polskie potrafi wiele. Mamy dowody, które często nazywa się jego „marginesami”, „wyjątkami”, „twórczością osobną”, „kinem emigracyjnym”. Wierzymy, że wyjątek może stać się regułą.
Literatura, sztuki wizualne, teatr, teoria sztuki wyprzedziły w ostatnich dekadach polskie kino. Udało im się to, ponieważ nie zamykały się na siebie nawzajem, ale wspierały się i współdziałały w kryzysowych momentach.
Kino polskie nie ma historii w liczbie pojedynczej. Zaczęliśmy od jej rozmrożenia i rozmnożenia, od kanonów, anty-kanonów i quasi-kanonów (awangardowych, nowofalowych, kontrkulturowych, dokumentalnych, animowanych).
Kino polskie stać na różnorodność. Od inteligentnego kina środka, przez ambitne kino społeczne, po eksperymenty i filmowe brudnopisy. Nowa Fala, Dogma i amerykańskie kino niezależne udowodniły, że te ostatnie mogą być kołem zamachowym, siłą napędową, generatorem mocy dla całej kinematografii.
Chcemy być wsparciem dla polskiego kina, wspólnie z jego twórcami szukać na marginesach, w galeriach sztuki, w filmach eksperymentalnych, na ulicach. Wszędzie tam, gdzie powstają estetyki, idee i formy, które napędzają główne nurty współczesnej kultury.
Co robić?
1. uzupełniać zawodową edukację filmową o współczesną teorię kina, alternatywne historie kina polskiego, wiedzę na temat innych pól kultury
2. otworzyć się na „świat niesfilmowany” – współczesną polską religijność, historię najnowszą, seksualność, zmysłowość, na to, co inne i wykluczane
3. traktować kino eksperymentalne jako audiowizualne laboratoria, w których wynajduje się i testuje nowe formy, z czasem odnawiające i ożywiające kino mainstreamowe
4. zaakceptować, że bestie, diabły i golemy są tak samo bliskie polskiemu kinu jak moralny niepokój, ludzie z żelaza i marmuru; przepracować polskie kompleksy i ciemne strony
5. nie kopiować, ale wykorzystywać popularne gatunki filmowe z uwzględnieniem polskiej specyfiki, lokalnych kontekstów, rekwizytów i narracji
6. wspierać alternatywne modele produkcji oraz nowe zawody w kinematografii (producenci kreatywni, kierownicy literaccy, scriptdoktorzy)
7. tworzyć nowe, formalne i nieformalne kanały komunikacji, miejsca spotkań, zespoły i kolektywy filmowe (w mieszkaniach, kawiarniach, galeriach, Internecie, szkołach, teatrach, firmach, studiach, wytwórniach); wprowadzać nowe formy współpracy między twórcami z różnych pól kultury, teoretykami i praktykami.
Restart to powrót do formy, zwrot literacki, myślenie zespołowe, otwarcie na teorię, kierownicy literaccy, producenci kreatywni, kinofilia, krytyka towarzysząca, odwaga artystyczna i wspólnota myśli twórczej.
SŁOWNIK RESTARTU
historie kina polskiego – kino polskie nie ma historii w liczbie pojedynczej, nie wyczerpują go formacje Szkoły Polskiej, Kina Moralnego Niepokoju, wielkie figury autorów. Chcemy przepisania historii polskiego kina, wskazania na wielość tworzących go nurtów. Upominamy się o kino osobne, do tej pory zmarginalizowane, eks-centryczne wobec tego, co stanowiło jądro dotychczas ustalonego kanonu. Zwracamy się do historii przedwojennego kina politycznego, filmu eksperymentalnego, ku niezbadanemu kontynentowi surrealizmu w polskim kinie, ku nienapisanej historii gatunku w polskim kinie.
kierownik literacki – funkcja obecna w polskiej kinematografii w okresie zespołów filmowych (kierownikami literackimi byli między innymi T. Konwicki, J.S. Stawiński, H. Krall, B. Michałek, W. Zalewski). Współczesne kino polskie potrzebuje opiekunów literackich projektów filmowych na wszystkich etapach: od developmentu, poprzez plan filmowy, postprodukcję oraz przy planowaniu promocji, przygotowaniu publikacji towarzyszącej filmowi, obudowaniu go znaczeniami. Kierownicy literaccy pojedynczych projektów filmowych mogliby stać się kimś na kształt dramaturga w teatrze, niewidzialnym trzecim okiem projektu, sparingpartnerem dla reżysera. Kierownikami literackimi mogłyby zostać postaci z różnych pól kultury i wiedzy: dramaturdzy, pisarze, teoretycy, publicyści, krytycy, historycy.
kinofilia – jesteśmy nowym pokoleniem kinofilów, ukształtowanym przez drugie, radykalne otwarcie archiwum filmowego, które umożliwiły nowe media oraz wysyp festiwali filmowych. Kochamy kino we wszystkich jego postaciach, podziały na kino „poważne” i „rozrywkowe”; „artystyczne” i „komercyjne” („gatunkowe”), za pomocą których polska krytyka ciągle mapuje kino, nie są dla nas istotne – każdy film, niezależnie od tego, czy należy do „kina eksperymentalnego”, „politycznego”, czy też „exploitation”, jest dla nas potencjalnie istotną wypowiedzią. Kinofilia nauczyła nas, że nie ma jednej historii kina, nauczyła patrzeć na jego marginesy i boczne, urwane ścieżki.
krytyka towarzysząca – Restart to współpraca między krytykami i teoretykami a filmowcami, zakładająca zerwanie ze szkodliwymi stereotypami, które uniemożliwiły takową współpracę po 1989 roku. W zrestartowanym kinie krytyk nie jest akwizytorem, który zachwala produkt, wpisując się tym samym w logikę rynkową. Krytyka to czytanie i analizowanie tekstów kultury tworzonych przez artystów. Filmowcy i krytycy współtworzą kulturę, budując narracje, które wzajemnie się uzupełniają. Restart chce tworzyć warunki dla inspirującego obie strony dialogu.
nowoczesne pole kinematografii – wycinek struktury społecznej, który charakteryzuje się tym, że skupia jednostki i grupy (filmowców, krytyków, festiwale, urzędników) skoncentrowane na podobnych dążeniach i rywalizujące o pozycję w jego obrębie wedle obowiązujących w tym polu kryteriów. Dynamika zmiany pola gwarantowana jest przez starcie twórców konsekrowanych z awangardą. Ci drudzy, jeśli taka jest wola wszystkich graczy pola, zajmują pozycję konsekrowanych. Po 1989 roku nie powstało w Polsce nowoczesne pole kinematografii: w starciu awangarda/konsekracja nie wydarzyło się właściwie nic, nie pojawiły się zatem nowe znaczące, wyraźne trendy, estetyki, narracje. Na pozycji konsekrowanych pozostali ciągle ci sami twórcy. Jest to jedyne takie pole produkcji kulturowej w Polsce. Na powstanie nowoczesnego pola mogą mieć znaczący wpływ nowe technologie, nowe media, nowe zawody (producenci kreatywni, kierownicy literaccy), na nowo zdefiniowana krytyka towarzysząca oraz zmiany systemowe (jak ustawa z 2005 roku), otwarcie na koprodukcje i alternatywne modele produkcji.
re-forma – kino powinno powrócić do formy. Należy odejść od myślenia o formie w kategoriach „naczynia na treści”. Forma jest esencją filmu, tym, w czym przede wszystkim film się wyraża i poza czym nie istnieje. Kino nie istnieje poza swoimi widzialnymi, zmysłowymi formami. Każda forma jest sposobem myślenia, ujmowania świata, uwikłana jest więc w polityczne, etyczne i inne stawki (Godard: „Ruchy kamery to kwestia moralności”). Każde myślące kino musi myśleć formą. Kino polskie, by móc wyrazić interesujące nas jako widzów treści, musi zacząć od formy.
teoria – od greckiego θεωρία (dosłownie ogląd, widok): system pojęć, twierdzeń aksjomatów opisujący określoną dziedzinę. Postulujemy zasypywanie podziału między praktyką teoretyczną i artystyczną – obie postrzegamy w kategoriach produkcji: wiedzy, prawdy, afektów, pojęć. Wierzymy, że film jest narzędziem poznawczym, a podział na produkcję „dyskursu” i „sztuki” domaga się sproblematyzowania. Proponujemy kinu, by sięgnęło po teorię, by samo podjęło się wysiłku artykulacji stojących u jego podstawy pojęć, by ze swojej teorii uczyniło swój przedmiot.
zespoły filmowe – zaproponowany przez stowarzyszenie Start w międzywojniu model, zgodnie z którym zorganizowano polskie kino w okresie od odwilży do transformacji. Restart proponuje powrót do myślenia w kategoriach zespołowych, przede wszystkim wprowadzenie do kinematografii osób z różnych pól sztuki i wiedzy, ferment intelektualny, powrót do sprawdzonych w zespołach funkcji kierowników literackich.
zwrot literacki – uważamy, że kino powinno się otworzyć na literaturę współczesną. Filmowcy i kierownicy literaccy powinni szukać książek nadających się do adaptacji, angażować literatów do pisania scenariuszy czy pracy nad dialogami. Restart stoi na stanowisku, że kino zyskałoby, uważnie przyglądając się tematom oraz formalnemu ukształtowaniu współczesnej literatury. Bliska wymiana między pisarzami i filmowcami w historii przyniosła efekty, fundując dwie formacje: Szkołę Polską Filmową i Kino Moralnego Niepokoju.
RESTART - think tank polskiego kina, pracujący na rzecz jego zmiany (zrestartowania). Restart został założony jako niezależna parainstytucja w lipcu 2010, nazwa odnosi się do działającego w Międzywojniu START-u. Postdyscyplinarny zespół składa się z krytyków filmowych, teoretyków, filozofów, pisarzy, redaktorów, historyków, kuratorów, dramaturgów urodzonych w latach '70 i '80., realizujących swoje cele poprzez teoriopraktykę, krytykę filmową, publicystykę, badania naukowe, działalność ekspercką, edukacyjną, wydawniczą. Od 2010 roku Restartowcy współpracują z polskimi filmowcami przy pracach literackich nad wybranymi filmami.
Restart tworzą m.in.: Ana Brzezińska, Bartosz Frąckowiak, Błażej Hrapkowicz, Agnieszka Jakimiak, Piotr Kletowski, Kaja Klimek, Stanisław Liguziński, Jakub Majmurek, Piotr Marecki, Jakub Mikurda, Paweł Mościcki, Witold Mrozek, Joanna Ostrowska, Bogna Rosińska, Michał Oleszczyk, Weronika Szczawińska, Marta Syrwid, Igor Stokfiszewski, Kuba Woynarowski, Michał Zygmunt
Restart tworzą m.in.: Ana Brzezińska, Bartosz Frąckowiak, Błażej Hrapkowicz, Agnieszka Jakimiak, Piotr Kletowski, Kaja Klimek, Stanisław Liguziński, Jakub Majmurek, Piotr Marecki, Jakub Mikurda, Paweł Mościcki, Witold Mrozek, Joanna Ostrowska, Bogna Rosińska, Michał Oleszczyk, Weronika Szczawińska, Marta Syrwid, Igor Stokfiszewski, Kuba Woynarowski, Michał Zygmunt
Subskrybuj:
Posty (Atom)





